MVP nie działa? Robisz to źle
- Mickiewicz Copywriter
- 15 lip 2019
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 16 lip 2019
Minimum Viable Product to pojęcie, którego znaczenie zostało nieco wypaczone. Stąd niepowodzenia części startupów, a nawet firm o ugruntowanej na rynku pozycji. Inwestują zbyt wiele czasu i środków w „dopieszczanie” produktu, który ostatecznie może w ogóle nie znaleźć odbiorcy. W czym dokładnie tkwi problem?
Tekst poradnikowy na bloga firmowego

MVP nie jest produktem, lecz metodą na sprawdzenie, czy Twoje założenia na jego temat są właściwe. Startup to ryzykowne przedsięwzięcie, oparte w dużej mierze na przypuszczeniach. Zakładamy na każdym kroku: kim są nasi klienci, jakie funkcje powinien posiadać nasz produkt, jakie potrzeby wykazuje rynek. Pomyłka na którymkolwiek z etapów może nas wiele kosztować.
Gdzie popełniasz błąd?
Po pierwsze – źle oceniasz minimum. MVP nie oznacza opracowania podstawowej wersji produktu, lecz wariantu, który pozwoli Ci uzyskać niezbędny do rozwoju feedback. Twórcy startupów często boją się, że wypuszczenie na rynek artykułu, który nie jest idealny zaszkodzi ich reputacji i utrudni późniejsze funkcjonowanie firmy. To błędne założenie kończy się niepotrzebnym wzrostem kosztów i nakładu pracy. Oczywiście, że zaoferowanie odbiorcom produktu dobrej jakości jest ważne. Jednak „dobre” nie oznacza „perfekcyjne”. Zamiast tracić czas i pieniądze na doskonalenia produktu, co do sensowności którego sam masz wątpliwości, oddaj część zadania w ręce klientów. Rzuć im wyzwanie – ciekawy problem do rozwiązania, a zobaczysz, że to się opłaci!
Postaw na szczurka (RAT)
Jeśli przypuszczasz, że określone zagadnienie stanowi problem – dokonujesz założenia. Dzieje się tak również wtedy, gdy prognozujesz rozwiązanie tego dylematu. Niektóre z założeń stanowią niewielkie ryzyko dla przedsięwzięcia, inne – decydują o jego fiasku. Dlatego zamiast trwonić cenny czas na tworzenie produktu opartego na domysłach, przetestuj najbardziej ryzykowne z tez. Tu z pomocą przyjdzie Ci RAT (Riskiest Assumption Test), polegający na określeniu, które z założeń dotyczących produktu i jego obecności na rynku jest najbardziej ryzykowne oraz sprawdzeniu go „na żywym organizmie”.
Dwa najważniejsze pytania, które powinieneś sobie zadać to:
1. Które z moich założeń jest najbardziej ryzykowne?
2. Jak to przetestować najłatwiej i najszybciej?
Kluczem są tu mini testy, czyli najmniejsze eksperymenty, które da się wykonać, w celu przetestowania największych założeń. Jak mały ma być test? Cóż, za przykład niech posłużą Google Glass, których prototyp powstał w ciągu… jednej doby.
Pamiętaj o tym, że:
· testowi nie musi podlegać produkt – może to być próbka, mockup, prototyp,
· test musi być wykonalny – realny i prosty.
Ryzykuj i licz
Paradoksalnie bywa, że największym hamulcem rozwoju oferty są managerowie produktu i osoby zaangażowane w jego tworzenie. Ich profesjonalizm każe im dążyć do perfekcji, a cóż Ci po doskonałym artykule, którego nikt nie potrzebuje? Zaufaj więc klientowi. Jeśli Twoim produktem ma być aplikacja – wypuść prototyp i pozwól odbiorcom wskazać Ci jego słabe oraz mocne strony. Budujesz stronę internetową? Opublikuj wersję beta, a następnie śledź ruch użytkowników, udostępnij ankietę, obserwuj komentarze.
Kluczem do powodzenia testu jest nie tylko zbieranie danych, ale ich właściwa analiza. Ryzyko, stanowiące prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzeń, które mogą zaszkodzić Twojemu projektowi, da się zmierzyć i wyrazić w liczbach. Wszelkie zebrane od klientów informacje na niewiele się zdadzą, jeśli nie ujmiesz ich w zestawienia liczbowe i wykresy, pozwalające na wyciągniecie jak największej ilości miarodajnych wniosków.
Startupy, które zniknęły z mapy biznesu, zwykle podążały za założeniami niepoddanymi w porę weryfikacji. Jeśli nie chcesz podzielić ich losu i brać udziału w pogrzebie swojej firmy, zacznij od implementacji RAT.



Komentarze